Zaczęło się od banków krwi pępowinowej. Zamożni rodzice deponowali zamrożoną krew pępowinową noworodka, jako źródło komórek macierzystych. Miały być ratunkiem na wypadek białaczki albo anemii. Zdrowie na urodziny – takie hasło towarzyszyło artykułom i reklamom. Teraz pojawił się bank komórek macierzystych ze skóry uruchomiony przez niemiecką firmę TICEBA. Już nie tylko do leczenia poparzeń, ale jak twierdzą jego twórcy, do zrobienia sobie zapasu komórek zdolnych do odtworzenia różnych tkanek. „Stwórz swoją zapasową kopię” – brzmi hasło banku.

Przedsięwzięcia są komercyjne i słono kosztują. Opłata za pobranie i przygotowanie próbki krwi pępowinowej to wydatek około 1200 złotych. Rok przechowywania kosztuje 430 zł. Za pobranie, ocenę i przechowywanie przez rok komórek macierzystych ze skóry płaci się 4 500 euro. Czy te wydatki mają sens? Inżynieria tkankowa, czyli odtwarzanie tkanek w laboratorium to obiecująca dziedzina medycyny. Ale wykorzystanie do tego komórek macierzystych jest ciągle kwestią pełną niewiadomych. Te niezwykłe komórki budzą tyle samo nadziei, co wątpliwości.